Czego w chorobie unikać
Poprawiony: poniedziałek, 06 lutego 2012 17:10 Wpisany przez Redaktor naczelny poniedziałek, 06 lutego 2012 16:47
CZEGO W CHOROBIE UNIKAĆ
Na początek najlepiej unikać lichwiarzy oferujących nam pożyczki. Co i rusz ktoś nam ją proponuje. Na ulicy spotkać można panie z obszernym napisem CHWILÓWKA. Niewtajemniczeni zadają sobie pytanie, czy napis na plecach dotyczy tej pani, czy firmy, którą reprezentuje? Warto więc wziąć ulotkę, aby rozwiać wątpliwości, ale dobrze, jeśli na tym się skończy. Pożyczki niejednemu napytały poważnych kłopotów i traktujmy je jako ostateczność. Radźmy sobie na tyle, na ile nas stać. Jeśli odczuwamy niedostatek, nie wstydźmy się powiedzieć o swoich problemach najbliższym lub przyjaciołom. Powiadają, że „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. Będzie okazja sprawdzić z kim się zadawaliśmy. Na pewno znajdą sposób na nasze problemy ale jeśli się niektórzy od nas odwrócą, to cieszmy się – właśnie pozbyliśmy się insektów.
Ja na swoich najbliższych, przyjaciół a nawet swój były zakład pracy mogę zawsze liczyć.
Unikajmy niekompetentnych doradców. Istnieje powiedzenie, że „nie zawadzi jak głupi mądremu doradzi”, ale nie jest to najkorzystniejsza sentencja. Bądźmy zatem czujni i ostrożni. Udajmy się zawsze do tych, którzy z racji pełnionej funkcji, zawodu lub doświadczenia są w stanie rzetelnie nas poinformować. Korzystajmy wyłącznie z pewnego źródła informacji i to nie tylko jednej osoby, bo zdania mogą być podzielone. Pamiętajmy, że akwizytorzy i prezenterzy tak zwanych produktów zdrowotnych i rehabilitacyjnych (pościele, materace, masażery, lampy, garnki, cudowne smarowidła na wszystkie dolegliwości) kierują się zyskiem i polowaniem na frajera a nie troską o nas.
Ostrożnie traktujmy „rewelacyjne” nowości i „cudowności”. Nauka mozolnie i powoli niesie udoskonalenia. Odnotowujemy coraz większe sukcesy w leczeniu cukrzycy. Postęp jest namacalny ale poruszanie się wśród nowych metod i propozycji terapeutycznych wymaga od nas racjonalnego myślenia. Każdą nowość warto wielokrotnie sprawdzić i zaczerpnąć opinię a nie ulegać owczemu pędowi. Stąd konieczność śledzenia tego co niesie z sobą nauka – polecam fachowe periodyki.
Najtrudniej na co dzień poruszać się w strefie żywności. Rynek oferuje wielorakość produktów, których jakość budzi poważne zastrzeżenia (patrz artykuł „Nie daj się truć cwaniakom”). Proponuję przyjąć ogólne zasady zdrowego żywienia (patrz Dieta).
Proces gotowania pozwala usuwać z produktów, głównie mięsnych, toksyczne substancje. Pozostają one w wodzie po gotowaniu. Jeśli do wywaru z mięsa dodamy przyprawy i uzupełnimy makaronem, to otrzymamy szkodliwe danie zwane rosołem. Wchłoniemy wszystkie stymulatory przyspieszające przyrost masy mięsnej kurczaka. Dziwimy się później co spowodowało przyrost naszej masy, przecież jedliśmy tylko rosołek – zupę uznawaną niegdyś za najzdrowszą a nawet dietetyczną. To było kiedyś, dziś jest inaczej. Zmieniły się technologie produkcji żywności, zmienić musimy także nasze narodowe tradycje i nawyki żywieniowe. Jeśli koniecznie chcemy jeść zupki, to produkty mięsne należy potraktować jak grzyby i gotować w kilku wodach, co odbije się na walorach smakowych. Nie we wszystkich przypadkach ta metoda się sprawdzi , bo co zrobić z warzywami, które są także nośnikiem potężnej chemii. W sukurs przychodzi gotowanie na parze lub grilowanie, ale wtedy z zupek trzeba zrezygnować na rzecz soków i kompotów owocowych przygotowywanych domowym sposobem. To uzasadnia, dlaczego w zbiorowym żywieniu unikam zup, które są dodatkowo faszerowane przyprawami o fatalnej reputacji.
Jeszcze trudniej wybrać spośród produktów gotowych lub częściowo przetworzonych coś bezpiecznego do spożycia. Niezmiernie przydatna staje się wiedza o konserwantach, barwnikach, polepszaczach smaku, emulgatorach, zagęszczaczach i całej gamie innych środków pakowanych do żywności po to, aby przy minimalizacji nakładów maksymalizować zysk. To co nam się oferuje ma być smaczne, aromatyczne, robić wrażenie świeżego, autentycznego i nabijać kasę. Nie ważne, czy jest zdrowe i bezpieczne. W końcu i tak pogubimy się w gąszczu chemii spożywczej a ci którzy z obowiązku dbać powinni o nasze bezpieczeństwo, mają inne, ważniejsze sprawy na głowie, podyktowane interesem własnym. Niewielka nawet wiedza w zakresie chemii spożywczej pozwoli nam odrzucić te produkty, które zawierają wyjątkowo szkodliwe środki, szczególnie dla diabetyków. Warto więc, od czasu do czasu, porozmawiać z dietetykiem lub sięgnąć po właściwą lekturę.
Warto także wykreślić z jadłospisu wszelkie podróbki wędlin, serów, jogurtów, napojów, zupek błyskawicznych, gotowych sosów i wszystkiego, co wydaje się podejrzane.
Nawyk czytania etykiet i intuicja okażą się niezmiernie przydatne. Przeważnie wszystko co tanie i przereklamowane, dla nas diabetyków stanowi zagrożenie. Z resztą nie tylko dla nas, bo każdy, kto ceni swoje zdrowie i samego siebie, nie będzie otaczał się tanim badziewiem. Lepiej zjeść mniej ale za to smacznie i zdrowo. Zasada ta dotyczy wszystkiego, nie tylko jedzenia. Ważną rolę pełni także odzież. Wykonana z naturalnych tworzyw jest przewiewna i chroni przed wilgocią, zmianami termicznymi i atakiem wszędobylskich bakterii, gronkowców i grzybów. Na te ostatnie chorzy na cukrzycę są szczególnie narażeni. Warto unikać dużych skupisk ludności, miejsc, które z racji pełnionych funkcji narażone są na skażenie (toalety, poręcze, klamki, zatłoczone poradnie medyczne, zbiorowe sauny, baseny czy nawet kropielnice itp.) Z ulgą odnotowuję przechodzący do historii, wprawdzie elegancki, ale niehigieniczny zwyczaj całowania w rękę.
Rozsądne korzystanie z otaczających nas dóbr przy zachowaniu higieny to gwarancja powodzenia w walce z choroba, byle by tylko nie popaść w natręctwa i manię prześladowczą.
Jan Borucki

Czego w chorobie unikać


